Ach te sugestie

źródło: www.washingtonpost.comProwadzący zapowiada grę. Przedstawia kto w niej gra i tłumaczy zasady. Następnie przychodzi kluczowy moment. Wybranie sugestii. I tu zaczynają się schody.

Każda grupa na samym początku jako sugestię do gier bierze miejsce akcji. Ponieważ nie ma żadnych ograniczeń co do miejsca, publiczność krzyczy pierwsze miejsca, jakie im przychodzą na myśl. Tu padają zawsze kościół, prosektorium, porodówka, park, toaleta, itp. Na początku improkariery nie stanowi to problemu. Problem zaczyna się, gdy jest to już kolejny występ, a sugestie są wciąż te same.

To jest właśnie moment, w którym należy zacząć inaczej formułować zapytania do publiczności. Przede wszystkim należy ograniczyć pole manewru w taki sposób, by te popularne sugestie nie były w ogóle brane pod uwagę. Może to być zawężenie tak proste jak miejsce akcji zaczynające się na konkretną literę alfabetu. Biorąc na przykład literę B, odpadają z automatu wyże wymienione sugestie, a publiczność będzie krzyczeć biuro, browar, barka (aczkolwiek narażasz się na burdel 🙂 ). A może zamiast miejsca zapytać o problem do rozwiązania? Ostatnio w mojej grupie To Mało Powiedziane zobaczyłem jeszcze inny i niezwykle ciekawy sposób brania sugestii. Lena wyciągnęła ręce przed siebie i zapytała publiczność jaki może trzymać przedmiot. Możliwości jest mnóstwo. Bardzo dobrą listę zapytań znajdziecie na tej stronie.

Dobre zapytanie to jednak nie wszystko. Sugestia powinna przede wszystkim inspirować grających. Zdarza się, że improwizator dostaje do gry sugestię, której kompletnie nie ogarnia. Tu wychodzi na jaw jak dobrze gracze się znają. Improwizatorzy powinni wiedzieć jakie kto ma mocne i słabe strony. Jeśli ktoś jest słaby z historii to strzałem w kolano jest dawanie mu postaci historycznej w grze Randka. W przypadku gry Dyrygent, tytuł nie powinien narzucać zbyt wielu elementów historii. Przykładowo, tytuł „Diabelska pomarańcza” jest otwarty i pozwala na rozwój historii w dowolnym kierunku. Może to być historia o samej pomarańczy lub o małym chłopcu, który zerwał pomarańczę z zakazanego drzewa, lub jeszcze o czym innym. Tytuł jest inspiracją. Z kolei tytuł „O psie, który jeździł koleją i spotkał czarnoksiężnika” brutalnie narzuca improwizatorom kierunek historii. Wiemy, że głównym bohaterem będzie pies, i że będzie jechał pociągiem, i że w swojej wędrówce spotka czarnoksiężnika. Improwizatorzy nie mogą samodzielnie tworzyć historii, gdyż muszą najpierw ograć wszystkie elementy sugestii.

Im prostsza (niekoniecznie łatwiejsza) sugestia, tym lepiej. Jeśli osoba z publiczności daje jakąś bardzo sprecyzowaną sugestię, należy ją uogólnić (sugestię, nie osobę 🙂 ). Bardzo dobry przykład takiego rozwiązania widziałem niedawno na Festiwalu „Podaj Wiosło” w Gdańsku. W spektaklu „Quazimoda” Gosia Różalska (grupa Histeria) poprosiła o zadanie dla aktorek, które w założeniach formatu były modelkami. Z publiczności padła sugestia „nauczanie matematyki”. Gosia jako sugestię wzięła „szeroko pojętą matematykę”. Odrzucenie elementu nauczania pozwoliło na dużo większą dowolność w interpretacji tej sugestii. Dzięki temu mieliśmy zakres od opisowych zadań z lekcji fizyki, przez tradycyjne działania matematyczne, do łączenia kropek.

Czasem zdarza się, że propozycji pada tyle, że nie wiadomo co wybrać. Warto wówczas wybrać dwie lub trzy sugestie i poprosić publiczność by wybrała spośród nich. Innym problemem jest, gdy publiczność nie rzuca żadnych ciekawych sugestii, lub w ogóle ma problem z wymyśleniem sugestii. Moim sposobem jest wówczas zwrócenie się bezpośrednio do jednej z osób na publiczności, nawiązanie dialogu i wzięcie sugestii z rozmowy. Podczas wybierania sugestii ważne jest by nie przedłużać specjalnie procesu wyboru, gdyż traci na tym dynamika całego występu.

Jeszcze innym problemem jest nachalne krzyczenie jednej sugestii w każdej grze. Jak sobie z taką osobą poradzić? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że publiczności należy się szacunek. Nie można po prostu powiedzieć takiej osobie „nie”, ponieważ pozostałe osoby na publiczności może takie zachowanie zniechęcić do rzucania swoich pomysłów. Należy obrócić sugestię takiej osoby przeciw niej. Na jednym z moich pierwszych występów zbierałem sugestie do gry. Prosiłem o gatunek filmowy albo tytuł filmu/sceny jaki mamy zagrać. Usłyszałem „Gorące wargi 6”. Było to krzyknięte na tyle głośno, że nie mogłem tego po prostu zignorować. Odpowiedziałem „Dobrze, a może teraz coś, czego nie masz na półce w domu?”. Publiczność zaśmiała się na tę ripostę i rzucała po chwili kolejne propozycje. Ciężej, gdy jedną sugestię krzyczy kilka lub kilkanaście osób. Wówczas prowadzący jest niemal zmuszony do wzięcia takiej sugestii w jakiejkolwiek formie. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się rzadko, bo dotyczy to głównie festiwali impro. Umbilical Brothers nie są grupą impro, ale pokazali jak szybko zripostować publiczność:

Jeden z ojców improwizacji, Keith Johnstone, mawiał, że sugestie publiczności to tak naprawdę ich ukryte pragnienia. Niech publiczność krzyczy czego pragnie, ale nie zawsze te pragnienia będą spełnione. Jako dopełnienie wpisu polecam również tekst Gosi Różalskiej o spełnianiu pragnień publiczności. (jeszcze trochę i będę żądać opłaty za wielokrotne wspominanie o jej wpisach 😛 )

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *